piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział 1. ''Ostatni raz...''

Siedziałam na parapecie mojego okna i piłam ciepłą zieloną herbatę. Podziwiałam ostatni raz podziwiałam stąd zachód słońca. Będzie mi go brakowało. Jutro wyjeżdżam  do szkoły. Nie chce ale boję się powiedzieć rodzicom. Zawsze chcieli żebym poszła to tej szkoły. Dziś właśnie skończyłam swoje 16 urodziny. Dostałam masę prezentów i oczywiście list ze szkoły. Siedziałam i popijałam ciepłą herbatę. Słońce zaszło za horyzontem, a ja nadal patrzyłam się w dal. Ostatni raz tak siedzę i chce zapamiętać ten moment na zawsze. Jeszcze jutro trzeba iść po wszystko jestem już spakowana. Jutro pożegnam się ze swoimi przyjaciółkami i przez cztery lata ich nie zobaczę. Rodzice są ze mnie dumni. A ja jestem zawiedziona. Odstawiłam kubek z herbatą i podeszłam do gromady prezentów
Otworzyłam pierwszy. Był w nim nowy laptop. Rodzice wiedzieli że nie chcę go, ale i tak mi kupili. Mówili że nie pojadę tam bez potrzebnych rzeczy. Otworzyłam drugi. Telefon iPhone. Też mówiłam że nie chcę. Ale czy ktoś mnie słuchał. Raczej nie wydaje mi się. Otworzyłam trzeci. Była w nim piękna czarna sukienka. Wiedziałam że to prezent od babci. Uśmiechnęłam się do siebie. Otworzyłam czwarty i wtedy do pokoju weszła moja młodsza siostra Sara.
-Hej, nie powinnaś już spać?-Zapytałam.
-Nie. Chcę trochę z tobą posiedzieć.-Powiedziała moja siostra.
-To choć, rozpakujemy prezenty.
Sara usiadła obok mnie i rozpakowała kolejny prezent. W środku była bransoletka, napisane było na niej ''Ostatni raz''. Ozdobiona była cyrkoniami.
-Ładna.-Powiedziała Sara.
-Chcesz ją od mnie?-Spytałam.
-A dała byś mi ją?-Zapytała, a jej oczy rozbłysły.
-Oczywiście.-Przytuliłam ją do siebie.
-Dziękuje.-Odpowiedziała.-A mogę dziś z tobą spać?-Zapytała.
-Oczywiście.-Odpowiedziałam uśmiechając się do niej.
Otworzyłyśmy wszystkie prezenty i poszłyśmy spać..
                            ~*~
Otworzyłam oczy. Sara leżała obok mnie. Podniosłam się i rozejrzałam dookoła. Świtało. Wstałam i poszłam do łazienki. Umyłam się i ubrałam.Wyszłam po cichu z pokoju i zeszłam po schodach na dół gdzie moja mama coś gotowała.
-Cześć kochanie.-Przywitała mnie mama przekręcając na patelni naleśnika.
-Cześć.-Odpowiedziałam i podeszłam do lodówki.
-Zaraz będą naleśniki, poczekaj.-Powiedziała.
-Dobra.-Usiadłam na krześle przy stole.
Z kuchni zawsze było widać wschód słońca. Popatrzyłam się w stronę wschodzącego, żółtego słońca. Piękny widok. Wstałam i poszłam do biblioteki. Wyjęłam książkę którą ostatnio nie doczytałam. Była to książka ''W drodze''. Zawsze marzyłam żeby pojechać do U.S.A. ale nigdy nie miałam ani okazji ani pozwolenia rodziców. Do biblioteki wszedł tata. Popatrzył się na mnie i pomachał mi. Odmachałam i znów pogrążyłam się w lekturze. Nie wiem ile czasu czytałam. Ale gdy usłyszałam głos mojej mamie mogłam się domyślać że długo. Wyszłam z biblioteki i weszłam do kuchni.
-Naleśniki już są. Siadaj i jedz, bo zaraz jedziemy na zakupy, trzeba kupić ci książki i wiele innych rzeczy.-Mówiła szybko i niezrozumiale.
-Dobrze mamo.-Odpowiedziałam i zjadłam jednego naleśnika.
Do kuchni weszła Sara.
-Mamo co na śniadanie?-Zapytała.
-Naleśniki siadaj, a ja ci naszykuję.-Powiedziała z uśmiechem na twarzy mama.
Sara usiadła obok mnie, a ja zjadłam już drugiego naleśnika.
Po śniadaniu przyjechała babcia żeby zostać z Sarą jak my pojedziemy na zakupy. Mama poganiała mnie i tatę żebyśmy szybciej szli bo wszystko zostanie wyprzedane. Nie wiedziałam gdzie idziemy nigdy nie byłam w tej dzielnicy. W końcu dotarliśmy do pewnej kamiennicy. Mama zapukała i nagle drzwi się otworzyły, a ona weszła do środka. Weszłam za nią. To co zobaczyłam bardzo mnie zadziwiło...